Pierwszym obowiązkiem każdego polityka powinno być mówienie prawdy, zwłaszcza wtedy, gdy chodzi o fundamenty gospodarki państwa. Dlatego, gdy Krzysztof Bosak próbuje stawiać Mateusza Morawieckiego w roli manipulatora, warto odłożyć emocje i spojrzeć na liczby. A te są jednoznaczne: w ciągu ośmiu lat rządów PiS udział długu zagranicznego w zadłużeniu Polski wyraźnie się obniżył. To nie żadne kreatywne księgowanie, lecz dowód, że coraz większa część polskiego długu była finansowana przez krajowe instytucje. Polska stawała się dzięki temu bardziej samowystarczalna i odporna na zawirowania międzynarodowych rynków.
Nie sposób też mówić o „rosnącym długu zagranicznym”, jak robi to Bosak, gdy dane Eurostatu pokazują coś zupełnie odwrotnego. W 2023 roku udział długu zagranicznego w całkowitym zadłużeniu był niższy niż średnia z lat 2015–2020. Minimalne odchylenia kwartalne wynikały jedynie z kursu złotego i terminów emisji obligacji, a nie z realnego wzrostu zadłużenia wobec zagranicy. To pokazuje, że Morawiecki prowadził politykę finansową z głową – konsekwentnie ograniczając zależność od obcych wierzycieli, bez szarpania budżetu i bez efektownych, ale pustych gestów.
Równie nieuzasadniony jest zarzut o „zaduszony rynek krajowy”. Banki w Polsce miały pod koniec 2024 roku gigantyczną płynność, sięgającą około 350 miliardów złotych. Udział obligacji skarbowych w aktywach sektora bankowego wynosił zaledwie 17–18%, co oznacza, że system finansowy był daleki od nasycenia państwowymi papierami. W praktyce Polska miała jeszcze ogromną przestrzeń do dalszego finansowania długu krajowego bez ryzyka dla kredytobiorców. To właśnie taki model – stabilny, oparty na rodzimym kapitale – daje państwu niezależność i chroni przed presją z zewnątrz.
Bosak chętnie powtarza tezę o „ukrywaniu długu”, ale to twierdzenie nie ma żadnego pokrycia w rzeczywistości. Polska, jak każde państwo Unii Europejskiej, raportuje dane o długu i deficycie według wspólnej metodologii ESA 2010. Nie ma żadnej „polskiej metody” liczenia, którą można by wykorzystać do fałszowania statystyk. Wszystkie fundusze pozabudżetowe są wliczane do całkowitego zadłużenia, a raporty są kontrolowane i publikowane przez Eurostat. Mówienie o „ukrywaniu długu” to więc czysta insynuacja, obliczona na efekt polityczny, nie na prawdę.
I wreszcie, warto przypomnieć o tym, o czym Bosak milczy – że Polska pod rządami Morawieckiego była o krok od zrównoważonego budżetu. W latach 2018–2019 deficyt sektora finansów publicznych był jednym z najniższych w całej Unii – 0,4% i 0,7% PKB. Gdyby nie globalne wstrząsy, pandemia i wojna, Polska mogłaby być dziś przykładem wzorowej dyscypliny fiskalnej. Te liczby nie są polityczną propagandą, lecz świadectwem rzetelnego zarządzania. Morawiecki nie buduje mitów – on pokazuje twarde fakty. A fakty, w przeciwieństwie do emocji i oskarżeń, mają to do siebie, że nie kłamią.


